W moim telefonie
jest mnóstwo zapisanych notatek z myślami i pomysłami, które przyszły do mnie
nagle, ale poczułam, że są dla mnie na tyle ważne, że nie pozwoliłam im tak po
prostu uciec. Z myślami jest jak z emocjami. Oba zjawiska nie są trwałe i mają tendencję do szybkiego tracenia na aktualności. Całkiem niespodziewanie przychodzą, a jeszcze niespodziewaniej znikają.
Moje notatki
to czasem tylko pojedyncze słowa, czasem krótkie zdania, ale najczęściej to zdania
podrzędnie złożone. Zdania te swoją jakością odbiegają od jakichkolwiek standardów
poprawności języka polskiego. Ale tłumaczę sobie, że to dlatego, że ja jestem
fanką d o p r e c y z o w y w a n i a. Dlatego też uszczegóławiam swoje myśli w dowolny sposób, który działa i nie oglądam się na koszt jaki przy tym poniesie nasz piękny ojczysty język. Bo nauczona doświadczeniem wiem, że niedociągnięcia w komunikacji (a już zwłaszcza z samym sobą) mogą prowadzić do błędów kardynalnych w moim życiu.
W ciągu dnia przez moją głowę przechodzi tryliard myśli. Nic szczególnego. Ten proces dotyczy każdego z nas. Wiele z tych myśli, mimo swojej spontaniczności, ugruntowało
się w moim myśleniu, bo j a t a k z d e c y d o w a ł a m. Z potoku wytworów pracy mojego umysłu, ja stojąca na brzegu z moją "wędką myśli" wyłowiłam kilka takich, które mi się naprawdę spodobały. Następnie w wyniku ich skonsumowania, zostaliśmy razem na dłużej.
Rolą szybkich notatek w moim telefonie jest pierwsza próba zorganizowania swoich myśli. Od kiedy zorientowałam się, że słowo pisane
przychodzi mi łatwiej niż słowo mówione, właśnie tą drogę obrałam. (PS. Stąd tez ten wpis.) Dlatego ogólnie to fajnie i cieszę się, że teraz tzw. "journaling" (nazwa według "zachodniego świata") stał się dosyć popularny. Daje mi to poczucie nie odstawania od innych w jakimś ogromnym odchyle. I całkiem spoko to poczucie.
Chciałam krótko, a wyszło jak zawsze. Tak naprawdę, to tym wpisem chciałam się tylko przywitać. I zdaję sobie sprawę, że może być tak, że to przywitanie tylko mnie ze mną. Ale może być też tak, że to powitanie z dwiema, trzema lub siedmioma osobami, które poświęcą 4 minuty życia na to, żeby to przeczytać. Reasumując ten przydługawy wstęp:
Cześć! Fajnie, że jesteś :)
joanka